Andrzejkowo

Kiedyś wróżby Andrzejkowe brano na serio i znajdywano dobrych mężów. Obecnie jest to okazją do spotkania się w gronie znajomych i dobrej zabawy.
Przez parę lat Andrzejki nie były jakąś specjalną okazją do świętowania. W tym roku skrzyknęło się kilka par i ma być wesoło. Nie będzie lania wosku i układania butów w kolejce :).

wosk 

Ale będą nowe nowe broszki. Pierwsza satynowo-skórzana, druga skórzana. Tylko którą wybrać?




Powrót Mikołaja

Postanowiłam wrócić.
Może trochę jak Mikołaj – co roku :).  Chciałam zrobić to dużo wcześniej, ale dopiero porządny nadmiar pracy pokazał mi, że organizując każda wolną chwilę, doceniając ją, znajduje się czas na rzeczy, potrzebny najbliższe sercu. Paradoks, prawda? Dlaczego tak jest, że człowiek zmęczony remontem, kolejnym projektem do zrealizowania, zamówieniem, kładąc się do łóżka na zasłużony odpoczynek, myśli – czegoś mi brakuje. Mnie brakuje pisania, fotografowana, tworzenia, czegoś czego nie daje mi rzeczywistość. Może to przyzwyczajenie, droga, którą ciągnę już parę lat? Bycie wśród ludzi, ale w bezpiecznej odległości? Coś w tym jest :).
Z sentymentem wspominam dawno, dawno temu organizowane w mojej szkole Mikołajki. Zapewne szkolna tradycja kultywowana jest do dziś, a opiera się na losowaniu imion osoby, którą w naszym imieniu obdarzy Mikołaj. Dawno, dawno temu nie było takich możliwości prezentowych jak dziś, a ja nie umiałam zbyt wiele. Prezenty najczęściej kupowało się w sklepie (to te robione, są bezwartościowe etc.) i nie były one zbyt kolorowe i dobre jakościowo. Dawno temu nawet nie jestem pewna, czy lubiłam dawać, sadzę, że było na odwrót :). Pamiętam ten zachwyt koleżanek na widok prezentów i moją kwaśną minę na widok kolejnej książki, notesika… Jak bardzo człowiek się zmienia pod wpływem lat i doświadczeń.
Od jakiegoś czasu na szczęście wypływa prawda (była ukryta?) o ręcznie robionych rzeczach – jest w nich coś, czego nie można kupić. Serce, czas, troska, poświecenie, wreszcie jakieś przesłanie zamknięte w materiale. Jest kolor, jest życie. Nawet, ktoś, kto nie złapał bakcyla robótek ręcznych, zapisuje parę zdań od siebie… na kupionej książce, kartce…
Dlatego, przeczytawszy post Marysi o internetowych Mikołajkach, od razu postanowiłam o swoim w nim udziale. Niby minął termin deklaracji kto dla kogo przygotowuje prezent i niedługo trzeba go wysłać, ale… nieraz warto się zmotywować czymkolwiek, by robić, to co się lubi. Może ktoś z nas jutro postanowi zmienić ważną rzecz w życiu tylko pod wpływem zdjęcia, opowiadania, pracy. Kto wie?

Para

PARA - to ostatni temat z marcowego wyzwania fotograficznego. Prosiaczki, które są ze mną każdego dnia tej zimy...



Zabawa, którą zorganizowała Ula, zmobilizowała mnie do wysiłku robienia zdjęć. Wygrałam ze swoim lenistwem i brakiem czasu (uroczy egzamin...).
Dziękuję za inspirujące komentarze i Waszą obecność.
Mam nadzieję, że do poczytania i poogladania (u Uli) za miesiąc :).



Cytat

Temat: CYTAT

Wczoraj był ciężki dzień, zwłaszcza jak na Dzień Kobiet.
Kiedy zakończyło się pewne sprawy, trzeba zacząć inne. Nie lubię się nudzić :).


Rutyna

Nie będę dziś oryginalna zapewne, bo RUTYNA nie jest najprzyjemniejszą rzeczą na świecie. Kojarzy mi się z nudą i zobojętnieniem. Automatyzmem i niedostrzeganiem tego, co w życiu przechodzi nam koło nosa. Rutyną jest codzienne wstawanie do pracy. Co dnia o tej samej porze. Umilam sobie tę chwilę różnymi rzeczami - kwiatami, pozytywnym myśleniem, obserwacją nieba o różnych porach roku. W tym zamyśleniu nie zauważam, kiedy wzięłam prysznic i czy nałożyłam krem? Wielu rzeczy zapominam i spóźniam się do pracy. Dobrze, że czekają na mnie wyrozumiali współpracownicy rannej niedoli.


Dzisiaj będę u Was sporo nieobecna. Wrócę późnym wieczorem albo jutro. Dobrze, że to nie rutyna, bo tyle stresu zaprowadziłoby mnie w niebezpieczne miejsca :).

Bawcie się dobrze z okazji Dnia Kobiet!

Zestaw

Dziś temat wyzwania foto brzmi: KOLEKCJA


Jedyne co mi się udało dzisiaj złapać poza skryptem z niezliczoną ilością pytań i odpowiedzi. Siedzę, uczę się i zakreślam takimi oto pomocnikami. Czy pomagają? Nie wiem, okaże się jutro :).

Nie, to nie jedyna moja kolekcja, mam np. kolekcje gwoździ, śrubokrętów krzyżykowych, kafelków w łazience, ziemniaków w piwnicy, klepek na podłodze, szklanek do whisky, talerzy i sztućców a nawet książek! Znajdzie się też coś mniej oczywistego, jak ozdobne papiery czy tusze. Wymienione przedmioty jednak leżą poza zasięgiem moich rąk, a ja dzisiaj tylko zakreślam moim zestawikiem i metodą wzrokowo-ruchową próbuje zgłębić tajemną wiedzę :D.





Mój jest ten kawałek podłogi

Dzień 3 wyzwania fotograficznego: MIĘKKI


Jest MIĘKKI! Z rozkoszą zanurza się w nim zmarznięte stópki. Grzeje, jak domowy kotek i dorównuje najwygodniejszym kapciom. Zawsze go czuję, kiedy siadam przy laptopie, ten z lewej - ciemniejszy i z prawej - jaśniejszy. Obydwa koją zmęczone stopy :).

Zapraszam na inne interpretacje tematu foto!